Press "Enter" to skip to content

Mieszkańcy dla Sopotu

Kolejny cichy pogrom

Trzmiel ziemny zapyla kwiat bzu. Park Karlikowski; czerwiec 2012 r.
Trzmiel ziemny zapyla kwiat bzu. Park Karlikowski; czerwiec 2012 r.

Wiele z miejsc w Sopocie, w których można było je spotkać jeszcze kilka, czy kilkanaście lat temu, diametralnie zmieniło swój wygląd i charakter. Wraz ze zmianami idącymi w duchu haseł „nowocześnie” i „ładnie”, zniknęli ich najmniejsi dotychczasowi mieszkańcy. Trzmiele, bo o nich mowa, to kolejne zwierzęta, którym grozi wymarcie. To ekologiczna katastrofa. Po tej zagładzie może nastąpić zaniknięcie wielu rodzimych gatunków roślin, które zapylają tylko pszczołowate z rodzaju Bombus.

Najpiękniejszy Widok

Jedyny sopocki rezerwat przyrody to miejsce doniosłe i wyjątkowe. Ogromne pnie powalonych w naturalny sposób drzew zalegają tu aż do momentu ponownego, całkowitego wejścia w obieg materii. Nikt ich nie zbiera, nie usuwa, nie „porządkuje”. Znajdująca się tuż obok „Zajęczego Wzgórza” Glinna Góra, ze swoją stromizną i potężną, jak na teren nizinny wyniosłością, stanowi z kolei wspaniały punkt widokowy na Zatokę Gdańską i skąpany w zieleni Sopot. Dla mnie oba te miejsca łączą się w jedno. W miejsce, w które pielgrzymowałem wielokrotnie po spokój i wyciszenie. W miejsce piękne i hipnotyczne, o każdej porze dnia i nocy, o każdej porze roku. W miejsce wręcz święte.

Ale jakie Monte Carlo…?

Słyszałem to porównanie niejednokrotnie. Świeży i rozegzaltowany urzędniczy narybek szafował nim nader ochoczo. „Już nikt nie kupi jednej herbaty na pięć osób, tylko zapłacą duży rachunek, w drogiej restauracji” – perorowała jedna z dziewczyn. Aby po chwili dokończyć swój wywód: „Sopot to faktycznie będzie takie polskie Monte Carlo”. Gryzłem się tylko w język. „Tak, jasne, Monte Carlo” – pomyślałem. Minęło wiele lat, a ja wciąż to pamiętam. Dlaczego? Czy coś z tego, o czym mówiła kiedyś młoda urzędniczka ziszcza się, czy coś jest na rzeczy? Po kolei.

Potok Karlikowski cz. I: „Do źródeł”

Korzystając z uroków tej pięknej pory roku, jaką jest wiosna, postanowiliśmy wybrać się na spacer wzdłuż Potoku Karlikowskiego, Doliną Świemirowską, do jego źródeł. Jako, że w większości swojego biegu rzeczka toczy swój nurt schowana w rurze pod ziemią, uznaliśmy, że wędrówkę rozpoczniemy tam, gdzie choć momentami będzie można popatrzeć na płynącą wodę. Wystartowaliśmy przy zbiorniku retencyjnym zlokalizowanym przy ul. Mikołaja Reja.

Czy historyczny budynek polskiej szkoły zostanie zniszczony?

Budynek przedwojennej polskiej szkoły już niedługo zostanie przebudowany w taki sposób, że będzie nie do rozpoznania. Niemal wszyscy lokatorzy zamieszkujący zlokalizowaną przy ul. Parkowej 18 nieruchomość już wyprowadzili się z budynku. Pozornie skromna kamienica jest jednak bardzo ważnym punktem na mapie Sopotu, gdyż to jej mury w okresie Wolnego Miasta Gdańska stanowiły ostoję polskości. Tymczasem powstaje tu kolejna apartamentowa „plomba”.

Sopockich wierzb urok

Są wyjątkowe. Jakże malowniczo prezentują się o każdej porze roku. Ale to chyba wiosna jest ich czasem, tym, w którym najpełniej mogą zaprezentować swoje piękno. Należą do drzew, które najwcześniej wykształcają liście, dlatego już teraz, po tej wyjątkowo długiej i mroźnej zimie, możemy cieszyć nimi oczy, podziwiać i obserwować jak budzą się do życia. Sopockie płaczące wierzby.

Niezwykłe losy Lucyny Wojno – najstarszej więźniarki Auschwitz-Birkenau

Życie 103-letniej sopocianki, Lucyny Wojno, mogłoby zainspirować wielu ludzi filmu do napisania scenariuszy i nakręcenia kilku filmów. Mogłyby to być filmy przygodowe z wieloma zwrotami akcji lub dramaty z II wojną światową w tle. W obu przypadkach widz pozostawałby cały czas w napięciu, śledząc losy kobiety, praktycznie sieroty, która była sanitariuszką w Wojsku Polskim w 1939 r., przeżyła dwa obozy koncentracyjne i pieszo wróciła po wyzwoleniu obozu w Ravensbruck z Niemiec do Polski, gdzie osiedliła się w Sopocie.