Press "Enter" to skip to content

„Lasy Sopockie” – sonda wśród mieszkańców

Opinii na temat pomysłu utworzenia rezerwatu przyrody w sopockim lesie postanowiłem zasięgnąć u najwyższej instancji, czyli sopocian. W tym celu mieszkańcom dzielnic bezpośrednio sąsiadujących z lasem zadałem trzy podstawowe pytania:
1. Czy słyszałeś/słyszałaś o projekcie utworzenia rezerwatu?
2. Czy popierasz taką ideę?
3. Czy wziąłbyś/wzięłabyś udział w konsultacjach społecznych poświęconych tej sprawie?

Na pierwsze pytanie wszyscy moi rozmówcy odpowiedzieli przecząco. Z kolei na ostatnie, zgodnie odpowiadali, że tak. Tak samo było w przypadku poparcia pomysłu, choć tutaj pojawiały się pytania i chęć uzyskania większej ilości informacji. Zebrałem kilka wypowiedzi. Oto one.
– Jestem jak najbardziej za. Nie słyszałam o tym projekcie, ale popieram. Mieszkam tuż przy lesie i bardzo zależy mi na tym, żeby był chroniony. Skoro dalej będzie można spacerować, to w porządku, nawet jeśli tylko po wyznaczonych ścieżkach.
Pani Małgorzata, os. Mickiewicza
– Podpisuję się pod tym projektem w całej rozciągłości, jakikolwiek by był. Kiedyś tłumaczono nam, że miasto nie ma wpływu na to, co dzieje się z lasami w bezpośrednim sąsiedztwie Sopotu, gdyż zostały przekazane w użytkowanie Lasom Państwowym. Nie wiem jaki obszar, który mamy w otoczeniu jest przynależny do miasta i podlega jego zarządowi. Tego chyba nikt z sopocian do końca nie wie. Sama byłam świadkiem jak leśnicy prowadzili prace wycinkowe, chociaż w założeniu to się nazywało chyba pracami porządkowymi czy ochronnymi. Ale widziałam jak te ścięte, grube dłużyce były ciągnięte drogą, a maszyna kaleczyła wszystkie wielkie buki, które rosły przy zakrętach. Podnosiliśmy ten problem, osobiście zwracałam uwagę panom prowadzącym prace, bo myślałam, że są z leśnictwa. Powiedzieli mi, że zostali wynajęci i tak naprawdę dzieje się tak za każdym razem, słyszymy tylko tłumaczenia, że to podnajęta firma. Nikt o to nie dba, nikt nie kontroluje. Tragiczne jest też, że po tych pracach teren zostaje nieuporządkowany, więc często mamy ogromne koleiny i błoto, droga jest trudna nawet dla spacerowiczów, nie mówiąc już o ludziach, którzy chodzą z wózkami.
Pani Ewa, ul. Żeromskiego
– Nie słyszałam o tym projekcie, ale chciałabym, żeby rezerwat powstał. Wydaje mi się, że wszystkie działania, które mają na celu ochronę tego lasu, są krokiem w dobrą stronę. Chcemy, żeby on został w takim stanie w jakim jest, nie żaden uporządkowany, bo to ma być las a nie park. Mieszkam tuż przy nim i jestem w lesie codziennie. Codziennie chodzę na spacery po naszych pięknych sopockich terenach i boli mnie potwornie, że są takie dewastacje w ramach prowadzonej gospodarki leśnej. Szczerze mówiąc patrzę na to z przerażeniem. Co do rezerwatu, to warto by było poznać więcej szczegółów, ponieważ nie wiem do końca z czym to się wiąże i jakie są regulacje. Ale jestem jak najbardziej za. Trzeba uczyć ludzi korzystania z lasu z należytym szacunkiem – szacunek dla przyrody to jest podstawa.
Pani Magda, os. Mickiewicza
– Byłabym za utworzeniem rezerwatu. Zawsze popieram wszystkie działania służące ochronie przyrody. Zdaję sobie sprawę, że to wiązałoby się z większą ochroną i z ograniczeniem ingerencji człowieka. Gdyby rezerwat powstał to mogę chodzić tylko po wyznaczonych ścieżkach, zwierzętom lepiej nie przeszkadzać. Tutaj jest po prostu pięknie i chcę by tak właśnie zostało. Jeśli odbywały by się konsultacje w tej sprawie, to chętnie wzięłabym w nich udział.
Pani Marta, Górny Sopot
– Jestem za powstaniem rezerwatu. Uważam, że to bardzo ważna sprawa. Często chodzę po lesie i boli mnie to, co się tam dzieje. Mam psa, którego zabieram na spacery, ale rozumiem sytuację i myślę że byłbym w stanie jakoś się dostosować.
Pan Michał, os. Przylesie
*
Zapytani o to, czy należy chronić przyrodę, zapewne wszyscy odpowiedzielibyśmy jednoznacznie, że tak. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce przecież w lasach dzikich wysypisk śmieci, nie popiera masowej wycinki drzew, czy niszczenia siedlisk rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Nikt nie chce ścieków w rzekach i kożucha zanieczyszczeń na morskiej wodzie. W ogólnym oglądzie jesteśmy świadomi, że zdrowy stan otaczającej nas przyrody, że czyste środowisko oznacza po prostu lepsze życie.
Para z gwizdka uchodzi jednak bardzo szybko, gdy ta ochrona ma w jakimś stopniu wpłynąć na nasze poczucie komfortu, czy nie daj Boże, zagrozić jakiemuś interesowi. Wtedy przyroda ze swoim bogatym inwentarzem zaczyna przypominać tort, z którego każdy rości sobie prawo do uszczknięcia kawałka. Bo kawałek nie zaszkodzi, przecież nie będzie miał większego znaczenia. Pal sześć grzybiarzy, rowerzystów i psy. Gorzej, gdy w grę wchodzą „poważni” gracze – instytucje i wielki biznes. Gdy pojawiają się wolumeny, plany, cele inwestycyjne itp. a kurki regulacji prawnych zaczynają kręcić się wysoko ponad głowami lokalnych społeczności, często bez ich wiedzy. Wtedy stajemy w obliczu bezsilności, która ma absolutne prawo przekierować się w złość i frustrację.
Projekt utworzenia rezerwatu wart jest pochylenia się nad nim i wsłuchania się w głosy wszystkich zainteresowanych stron. Warto, by sopocianie dowiedzieli się więcej na ten temat, by mieli możliwość zapoznania się z dokumentacją przyrodniczą. Warto by odbyła się szersza dyskusja, aby mieszkańcy, leśnicy, władze Sopotu i przedstawiciele TPK mieli możliwość zaprezentowania swoich racji i argumentów.
Czy projekt rezerwatu jest motywowany politycznie, bo i takie głosy słyszałem? Wszystko jest polityką i jak uważam, że las nie powinien być miejscem jej uprawiania, to ostatni spacer na Wielką Gwiazdę pokazał mi dobitnie, że moje patrzenie znów okazało się zbyt idealistyczne. Ale to zostawię sobie na szerszy komentarz w kolejnym tekście.