Press "Enter" to skip to content

Szlaban imienia Jacka Karnowskiego

Od tygodni działkowicze korzystający z ogródków przy ulicy Reja w Sopocie nie mogą spokojnie cieszyć się bzem i innymi wiosennymi kwiatami. Zamiast odpoczywać od stresu spowodowanego pandemią, wyobrażają sobie swój trudny los w sytuacji gdy prezydent Sopotu nie zechce przyjąć od Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych drogi dojazdowej do ich działek, a Lasy, które nie posiadają środków finansowych na dalsze utrzymanie drogi, zagrodzą ją szlabanem. Muszą to zrobić, aby zgodnie z prawem nie ponosić odpowiedzialności za uszkodzenia czy remonty, za które ustawowo odpowiada gmina.

Jeden z działkowiczów, niepełnosprawny senior, który dojeżdża na działkę samochodem i z trudem, ze względu na chore nogi przechodzi kilkadziesiąt metrów do swojej altanki, martwi się, że jeśli szlaban będzie zamknięty to praktycznie odetnie go to od możliwości użytkowania swojego kawałka ziemi.

„Przez wiele lat nie potrafi samorząd dla swoich tysiąca mieszkańców zadbać o to żeby mogli dojechać po drodze publicznej. Leśnicy są bezsilni ponieważ ustawa mówi, że w przypadku ogródków działkowych obowiązki w zakresie komunikacji spoczywają na samorządzie.

Za darmo protokołem zdawczo-odbiorczym lasy chcą przekazać drogę gminie. Prezydenta jednak nie interesują mieszkańcy. Są tam też ujęcia wody dla miasta Sopotu” mówił w Panoramie 26 maja w TVP3  Bartłomiej Obajtek, Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku.

Można by zapytać: gdzie jest pies pogrzebany? Otóż okazuje się, że klucz do sprawy tkwi prawdopodobnie w marzeniu prezydenta o uzyskaniu „Sanatorium Leśnik” znajdującego się co prawda w nieco innej niż działki części lasu, ale wartego, nie bagatela, 20 milionów złotych!

„Wiceprezydent Sopotu w swoim piśmie zn. spr. GN.6840.3.2019.HM przedstawił Nadleśnictwu Gdańsk wolę przejęcia przedmiotowej drogi pod warunkiem przekazania dodatkowo budynku ,,Sanatorium Leśnik” o wartości ponad 20 mln. zł. Kolejnym pismem zn. spr GN.6840.4.2019.HM z dnia 8 marca 2019 r. wiceprezydent informuje, iż droga ta nie ma znaczenia dla miasta Sopot. Tymczasem Prezes Ogródków Działkowych, wnioskował do Pana Prezydenta o przejęcie przedmiotowej drogi podkreślając słusznie, iż leży to w kompetencji ustawowej Miasta, bo z drogi tej korzysta duża część mieszkańców Sopotu, wodociągi oraz prywatni właściciele.” Napisała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku na swoim profilu na Facebooku.

W chwili, gdy piszę te słowa, sprawa przyjęcia przez Sopot drogi jest jeszcze nierozstrzygnięta. Nieoczekiwanie na swoim profilu na Facebooku pod koniec ubiegłego tygodnia wiceprezydent Skwierawski ogłosił triumfalnie, że właśnie się dowiedział, że Lasy Państwowe chcą przekazać drogę dojazdową do działek oraz do sopockich wodociągów (znajdujących się pod zarządem spółki miejskiej Aqua). Mimo to sprawa stanęła w martwym punkcie. Podobno trwa analiza dokumentów. Na razie szlaban mimo zapowiedzi, że stanie się to 1 czerwca, nie zagrodził ulicy Reja, ale nadal nie wiemy czy spór zostanie rozstrzygnięty w sposób pozytywny dla 1000 działkowiczów. Czy prezydent Sopotu zgodzi się na przejęcie drogi bez uzyskania sanatorium czy raczej machnie ręką na działkowców? Co zabawne w tej całej historii: zapewne działkowcy głosowali na prezydenta Karnowskiego w ostatnich wyborach.