Press "Enter" to skip to content

Ryglowy relikt dawnego Karlikowa

Na jednej z posesji przy ul. Karlikowskiej stoi niepozorny budynek. Schowany w głębi podwórza na pierwszy rzut oka wydaje się być zniszczony i zapomniany przez świat. Jednakże uważne oględziny mogą bardzo zaskoczyć – stuletnia budowla wykonana jest od przyziemia w konstrukcji ryglowej a na piętrze, pod jednospadowym dachem wciąż tkwią oryginalne okna. Obiekt pełnił funkcje gospodarcze i składu opału. W latach powstania najpewniej nie był niczym szczególnym, ale dziś śmiało można powiedzieć, że jest wyjątkowy – nie ma drugiego takiego w Sopocie. O jego przetrwanie od lat stara się pani Irena Albrecht.

Pani Irena mieszka w datowanej na 1906 r. kamienicy znajdującej się pod adresem Karlikowska 14, do której ów budynek przynależy. Sama jest uznaną altowiolistką i profesorem sztuk muzycznych. W Sopocie mieszka od urodzenia a pod obecnym adresem od 76 lat.

Ząb czasu nie oszczędził jednak składziku i zaczął on popadać w ruinę m.in przeciekał dach a z cegieł sypał się tynk. Kilkanaście lat temu doszło nawet do sytuacji, że na miejscu zjawiła się straż miejska, która nakazała pani Irenie rozbiórkę.

– Postarałam się przekonać mojego sąsiada, żebyśmy kupili farbę. Kuzyn to wszystko odświeżył i sprawa się uspokoiła. Kilka razy, z już nieżyjącym sąsiadem panem Jankowskim, za własne pieniądze kładliśmy papę, żeby budynek po prostu nie runął. Byłam w urzędzie miasta i dowiedziałam się, że ten budynek nawet nie jest uwzględniony w ewidencji. Parę lat temu poszłam do administracji spytać, czy nie znalazłyby się środki na remont. Dostałam jednak negatywną odpowiedź, że to nie jest zabytek i pieniędzy nie ma  – mówi pani Irena.

Prof. Irena Albrecht przy reliktowym budynku

Problemy pojawiły się jednak nie tylko ze strony służb mundurowych. W kamienicy mieszkania zostały wykupione pod tzw. najem krótkoterminowy. Nowi właściciele mieszkań również naciskają na panią Irenę, aby wyburzyć relikt a w jego miejscu zrobić parking. Sęk w tym, że posesja wraz z zielenią i stuletnim składzikiem wręcz tchną historyczną atmosferą. Tak właśnie wyglądało Karlikowo przed laty. Dodajmy, że tuż obok przepływał obecnie „zarurowany” Potok Karlikowski. To wyobrażenie dałoby nam namiastkę tego, jak wyglądała okolica przed ponad stu laty.

Obecnie z atmosfery dawnego Karlikowa zostało bardzo niewiele. Historyczną okolicę zdominowały peerelowskie bloki. Ale nie tylko, ponieważ w nowej epoce dzielnica przeżywa kolejną inwazję, tym razem budownictwa deweloperskiego. W całym Karlikowie znika zieleń a na jej miejscu pojawiają się nowe bloki tzw. apartamentowce.

Naprzeciw Karlikowskiej 14 przestrzeń między kamienicami zamieniła się w ordynarny betonowy parking

Również właściciele nieruchomości w starym budownictwie przekształcają otoczenie na „nowoczesną” modłę. Przestrzenie między budynkami kradną płoty oraz parkingi, które w sezonie letnim są szczelnie zastawiane blaszanymi landarami. Wykupujący mieszkania przyjezdni traktują Sopot przede wszystkim jako miejsce robienia interesów na wynajmie. Dążą więc do stworzenia jak największej ilości miejsc parkingowych mających służyć nie mieszkańcom, tylko turystom wynajmującym ich lokale. Atmosfera dawnego Karlikowa i duch Sopotu nie mają dla nich żadnego znaczenia, ponieważ liczą się tylko pieniądze. Parkingi stanowią wartość in plus w tym interesie, więc presja jest ogromna.

W takiej rzeczywistości ryglowy składzik opału pani Ireny jawi się niczym ostaniec, prawdziwy relikt dawnej epoki.

– Do Sopotu przyjeżdża dużo Niemców, gdzie „mur pruski” jest przecież bardzo popularny i ceniony. Znam język niemiecki i gdy słyszę, jak przechodząc obok, zachwycają się tym budynkiem to tylko ubolewam, że muszę patrzeć jak on coraz bardziej popada w ruinę. I modlę się do Pana Boga, jak długo pozwoli mi żyć, żebym to jeszcze miała, ponieważ to cenna pamiątka i jestem z tym bardzo związana. Poza tym ten budynek jest po prostu ładny. Zasługuje, żeby go uratować i uważam, że powinny znaleźć się na to pieniądze. Ja zostałam sama na polu bitwy i już sobie nie poradzę – wyznaje prof. Irena Albrecht.

Karlikowska 14 z ryglowym składzikiem

W Sopocie chyba najbardziej znanym przykładem konstrukcji ryglowej jest znajdujący się przy Al. Niepodległości Dwór Hiszpański. W latach 20. XIX w. budynek ten został zaadoptowany na stację pocztową i to właśnie wtedy nadbudowano ryglowe piętro. Co ciekawe, również i on w latach 70. ubiegłego wieku znajdował się w stanie ruiny i był przeznaczony do rozbiórki. Przetrwał tylko dzięki interwencji prof. Jerzego Stankiewicza. Został wówczas odrestaurowany a po generalnym remoncie, który przeszedł w 2006 r., do dziś może cieszyć oczy.

Dwór Hiszpański w swoim najbliższym otoczeniu

Ale nie tylko Dwór, ponieważ w Sopocie znajdziemy więcej przykładów zastosowania konstrukcji ryglowej. Przeważnie wykonywane w tej technice były wyższe kondygnacje, nadbudówki oraz wieżyczki. Taka konstrukcja jest lżejsza i posiada duże walory dekoracyjne. Zbudowany od przyziemia z muru pruskiego składzik przy Karlikowskiej jest więc w Sopocie unikatem.

Sopot

Przykłady architektury ryglowej odnajdziemy też na całym Pomorzu, żeby wymienić charakterystyczne kamienice, wille i domy w Gdańsku czy domy podcieniowe na Żuławach. Warto zaznaczyć, że konstrukcje ryglowe wykonywane były w dwóch technikach. Pierwsza, czyli tzw. mur pruski do wypełnienia ścian między drewnianymi belkami wykorzystywała cegłę. W przypadku szachulca, również spotykanego na Pomorzu, szkielet wypełniano gliną wymieszaną i zarobioną z sieczką, trocinami lub wiórami. Jeśli ceglana ściana ryglowa jest otynkowana często trudno jest odróżnić od siebie obie konstrukcje. Absolutnym majstersztykiem architektury szachulcowej jest wpisany na listę UNESCO Kościół Pokoju im. Trójcy Świętej w Świdnicy na Dolnym Śląsku.

Sopot

Uratowanie ryglowego składziku przy Karlikowskiej 14 w Sopocie będzie zadaniem trudnym, żeby nie powiedzieć niemożliwym. Brak formalnego statusu nieruchomości oraz presja sąsiadów pani Ireny na stworzenie dodatkowych miejsc parkingowych może doprowadzić, że niedługo bezpowrotnie zniknie on z krajobrazu Karlikowa. Tym samym w niebyt odejdzie kolejne, jakże charakterystyczne dla starego Sopotu miejsce. A to właśnie takie zakątki determinują urok naszego miasta. Nie frontalny atak przeskalowanych gmaszysk, tylko ta unikalna mnogość i zróżnicowanie zakamarków i detali. To one pozwalają nam cieszyć się Sopotem, wciąż go poznawać i na nowo odkrywać. Obracanie historycznej spuścizny w perzynę jednoznacznie powoduje utratę tożsamości miasta. Skutki tych działań są nieodwracalne.

Sopot
Niszczejące ryglowe zakamarki Sopotu
Gdańsk Aniołki
Sopot
Nowy Dwór Gdański
Gdańsk Aniołki
Nowy Dwór Gdański
Gdańsk Olszynka
Sopot. Składzik przy Karlikowskiej 14.